Nasze błędy i jak sobie z nimi radzić.

błędyJednym z wielu kroków w drodze do siebie jest uznanie swojego człowieczeństwa czyli niedoskonałości. To akceptacja tego, że popełniamy błędy, że upadamy, że możemy się mylić. Każdy czasem się myli i każdy czasem popełnia błędy.

„Błądzić jest rzeczą ludzką”, mawiają ludzie;)

Jedną z lekcji, jakie musimy odbyć odrobić z naszym wewnętrznym dzieckiem jest zdrowe podejście do błędów i pomyłek. Nie ma ludzi, którzy mylą się zawsze ani nie ma ludzi nieomylnych. Każde popadanie w skrajność czyli myślenie albo-albo: albo jestem nieomylny albo nigdy nie mam racji jest zakorzenione w toksycznym wstydzie i wskazuje na potrzebę zrekonstruowania swoich błędów.

Tym wpisem chcę zachęcić Cię do tego, być przyjrzał popełnionym przez Ciebie błędom i spojrzał na nie raz jeszcze, z dystanse, z innym nastawieniem, oczami Ciebie dorosłego z dzisiaj. Możesz zacząć od wypisania na kartce trzech Twoich „życiowych błędów”. U mnie, jak to kiedyś robiłam, znalazło się:

  • wejście w związek małżeński, który okazał się totalną porażką
  • jazda z nadmierną prędkością i złapanie mandatu (islandzkie mandaty zaczynają się od równowartości 2.000 zł, o zgrozo!)
  • zainwestowanie dużej sumy pieniędzy w coś, przez co wiele straciłam

I teraz, jak już masz te błędy, to będziemy się starali popatrzeć na nie trochę chłodniejszym okiem, jakby w innym świetle, nie traktując ich jak całkowitej porażki, ale jak nieodłączny element naszego życia, który być może coś w to życie wniósł. Potraktujmy te błędy jako informacje, że być może coś trzeba zmienić, że może jakieś nasze potrzeby są pomijane.

Każdy błąd daje nam okazję do zatrzymania się, zwolnienia tempa, żeby przyjrzeć się spokojnie sobie i swoim potrzebom, a potem zmodyfikować nasze postępowanie, wprowadzić zmiany.

Błędy są po to, by nas ostrzec.

Błędy, które popełniamy, bardzo często ostrzegają nas, mówiąc coś w rodzaju: „hola hola, jakieś twoje przekonania, jakieś twoje działania wymagają aktualizacji, w innym wypadku będzie jeszcze gorzej”. To, co nie pozwala nam odczytać wiadomości i odebrać błędu, jako ostrzeżenie jest toksyczny wstyd. Ponieważ jest nam ciężko uznać naszą słabość i niedoskonałość, traktujemy błąd jako oskarżenie a nie jako ostrzeżenie.

Spójrzmy na mój drugi z listy błąd: siedziałam w radiowozie ze łzami w oczach myśląc jedynie „jak mogłam dać się złapać?” i próbowałam się głupio tłumaczyć (oj naprawdę głupio;)) bo jakaś część mnie nie była w stanie uznać, że popełniłam błąd. Toksyczny wstyd zastąpił miejsce zdrowego. Poczułam „jestem totalnie do dupy”, podczas gdy ten zdrowy wstyd powiedziałby tylko „za szybko jechałam, powinnam zwolnić”. Patrząc na sytuację z dystansem mogę pomyśleć, że dzięki temu mandatowi uniknęłam wypadku, większych kosztów (niż ten mandat) a może nawet i śmierci. Dzięki temu, że błąd został zauważony, mogłam zweryfikować swoje działanie i zmienić je. Od tamtej pory jeżdżę jak znaki prowadzą;)

Dlatego nie traktuj błędów jako oskarżenia. Potraktuj je jako ostrzeżenia, dzięki którym możesz zmienić swoje zachowanie.

Kolejną rzeczą, którą zyskujemy uznając swoją omylność i dając sobie prawdo do popełniania błędów jest nasza spontaniczność. Próby uniknięcia błędów pochłaniają ogromne porcje energii i hamują nasze działania (w myśl zasady, że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi). Tą samą energię można wykorzystać na spontaniczną i nieskrępowaną aktywność życiową, twórczość i ekspresję. Jednym słowem ŻYCIE. Uznając, że możemy popełniać błędy, dajemy sobie szansę na eksperymentowanie, na szukanie nowych rozwiązań, a nawet na ich znalezienie! Co więcej, łatwiej nam akceptować błędy innych.

Błędy uczą!

Każda pomyłka to informacja zwrotna, że „taki sposób działania się nie sprawdza, spróbuj nowego”. Błąd pokazuje nam, które rozwiązania są skuteczne, a które nie, przybliża nas do siebie i tego, czego chcemy albo oddala od tego, czego nie chcemy. Otwierając się na możliwość popełniania błędów stawiasz się w pozycji ucznia, kogoś otwartego na wiedzę, na nowe możliwości i dzięki temu te nowe możliwości zyskujesz. Inaczej stoisz w miejscu, nie rozwijasz się i nie może Cię spotkać nic ponad to, co już znasz.

Pytania, które mogą pomóc Ci inaczej spojrzeć na popełnione błędy:
-kim byłbyś, byłabyś dziś, gdyby nie ten błąd?
(wiem np., że gdyby nie moje trudne choć krótkie małżeństwo, to nie spotkałabym się ze swoim lękiem przed odrzuceniem, nie zweryfikowałabym swoich przekonań na temat związków/rodziny i innych…)
-czego się dzięki tej pomyłce dowiedziałeś, dowiedziałaś o sobie? (np. przez wejście w toksyczną relację dowiedziałam się, gdzie są moje granice, co jestem, a czego nie jestem w stanie tolerować w zachowaniu bliskich mi osób. Po zakończeniu tej relacji wzięłam się migusiem za zdobywanie wiedzy na temat zdrowych relacji, zaczęłam pracować nad umiejętnością wyznaczania granic. Gdyby nie ten „błąd” to bym się za to nie zabrała chyba nigdy)
-jak możesz zmienić swoje zachowania, żeby w przyszłości czuć się lepiej w podobnych sytuacjach?
-z jakimi niezauważanymi częściami Ciebie mogłeś, mogłaś się spotkać dzięki tej pomyłce?

Kiedyś miałam bzika na punkcie gumek do ścierania. Miałam ich z 50, a korzystałam może z dwóch. Zapytana „po co Ci aż tyle gumek”, a nie mając dobrego wytłumaczenia, rzuciłam w pośpiechu: „żeby wymazywać swoje błędy”.

Od tamtej pory gumki kojarzą mi się z prawem do popełniania błędów. Kup sobie jedną, albo skorzystaj z tej, którą już masz i zrób niej swój SYMBOL PRAWA DO POPEŁNIANIA BŁĘDÓW;)

A na koniec chcę Wam przytoczyć fragment książki „Toksyczny wstyd”, w której autor wymienia powszechne rodzaje błędów.
1. Błąd w danych. Źle zanotowałeś numer telefonu. Napisałeś 529-6158, a powinno być 529-6185.
2. Błąd w ocenie. Decydujesz się na kupno tańszych butów. Po sześciu miesiącach buty się rozlatują.
3. Niewinne kłamstwa. Mówisz szefowi, że jesteś chory, po czym idziesz do sklepu i wpadasz prosto na szefa.
4. Odkładanie na potem. Ciągle odkładasz wizytę u dentysty, aż wreszcie przychodzi niedziela, a ciebie boli ząb.
5. Zapominalstwo. Chciałbyś sobie sprawić przyjemność. Postanawiasz spędzić dzień na buszowaniu po sklepach, ale zapominasz portfela.
6. Zmarnowana okazja. Nie zdecydowałeś się na kupno złota po 48 dolarów uncja. Teraz uncja kosztuje 432 dolary.
7. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Zjadłeś cały tort i przez całą noc wymiotowałeś.
8. Zmarnowany wysiłek. Piszesz książkę zatytułowaną „Miejsca w sercu”, tymczasem wchodzi na ekrany film o dokładnie takim samy tytule (mnie się to zdarzyło).
9. Brak realizacji celu. Nadeszła pora wyjazdu na wakacje nad morzem, a jeszcze nie zrzuciłeś zbędnych kilogramów.
10. Niecierpliwość. Ryba ucieka z haczyka, ponieważ za szybko chciałeś ją wciągnąć do łodzi.
(lista błędów cytowana za J. Bradshaw, „Toksyczny wstyd”)

Wszystkie błędy mają jedną cechę wspólną: w momencie dokonywania czynu, nie wiemy, czy okaże się błędny czy nie.

To czas i wiedza o tym, co się wydarzyło „później” zmienia naszą interpretację. Mówiąc, że jakiś wybór był „zły” każemy siebie za to, czego nie mogliśmy tak naprawdę uniknąć, bo na tamten moment świadomości to jeszcze błędem nie było. Dlatego warto używać synonimów słowa „błędne”, które pomagają nam zredukować toksyczny wstyd, np. „bezużyteczne”, „nieroztropne”, „nieskuteczne”.

Jednym z najlepszych sposobów na zmniejszenie ilości popełnianych błędów jest stałe poszerzanie swojej świadomości. Samo powtarzanie sobie „już więcej tego nie zrobię” jest bezowocne, to praca wewnętrzna może pomóc nam zadziałać inaczej w podobnej sytuacji w przyszłości.

Podziel się proszę w komentarzu, czy udało Ci się zmienić spojrzenie na jakieś swoje dotychczasowe błędy;)

2 thoughts on “Nasze błędy i jak sobie z nimi radzić.

  1. Zaskoczyła mnie i przemówiła do mnie twoja propozycja spojrzenia na nasze wcześniejsze życiowe niepowodzenia i źle podjęte decyzje nie w kategoriach błędu, złego wyboru gdyż na tamten czas wydawały nam się one właściwe i słuszne. Nigdy w ten sposób na to nie patrzyłam, a im boleśniej odczuwałam skutki swych wyborów, tym dłużej „biczowałam ” się i brałam winę na siebie. Gdybym wtedy wiedziała. gdybym miała dzisiejsze doświadczenie, gdybym była bardziej empatyczna, asertywna…., taka albo owaka…można w nieskończoność. Mi częściowo pomogła terapia dla współuzależnionych i DDA, ale prawdziwa zmiana nastąpiła, gdy rozpoczęłam pracę z wewnętrznym dzieckiem i matczyną raną. Oczywiście z pomocą osoby, która kiedyś była tam gdzie ja… Od kilku miesięcy czuję , że zdejmuję z udręczonego ciała kolejne warstwy pancerza, rozmrażam to ,co zamrożone. Oddaję innym to, co jest „ich”, nie niosę już za wszystkich, i nie chcę być „matką Teresą” całego świata. To trudne, bo poczucie bycia niezastąpionym i przymus kontroli są bardzo silne i uzależniające. Ale już to wyłapuję ! Zobaczenie skutków decyzji jako fakty, rzeczywista ich ocena, trzeźwe spojrzenie i wyciągnięcie wniosków na przyszłość, to trudna droga , ale zdrowa , nieniszcząca nas wewnętrznie. Pozwala zachować szacunek i miłość do siebie samego.

  2. Wow, i zaczęłam patrzeć na swoje błędy nie jak na objaw nieudacznictwa, ale jak na takie drogowskazy, które dostaję od życia, które pozwalają mi lepiej poznać siebie i wyznaczać granice. Moje przykładowe błędy:
    Kupiłam kwiatka, który był chory i szybko się z nim pożegnałam. Teraz wiem, że przy zakupie muszę zobaczyć, czy korzenie są zdrowe.
    Jakiś czas temu wplątałam się toksyczne relacje, „dzięki” którym zaczął się mój powrót do siebie.
    Pojechałam na kilka dni do rodziny i po bolesnych doświadczeniach w końcu zrozumiałam, że tam nie znajdę wsparcia emocjonalnego i zrozumienia, że muszę stworzyć swoją rodzinę, z wyboru, i grupę wsparcia.
    Błędy są dobre. Pokazują nam, gdzie NIE iść dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *