Jak wiele swoje energii zatracasz w matce?

toksyczne matki

Córki narcystycznych matek kręcą się wokół nich jak planety wokół parzącego słońca. Całe ich życie podporządkowane jest temu, co myśli o nich matka. Od pierwszych dni naszego życia skanujemy stan emocjonalny naszych matek, jesteśmy wyczulone na najdrobniejsze nawet zmiany tonu w jej głosie, reagujemy na każdą zmianę nastroju.

Jako małe dzieci potrzebujemy oczu matki. Są lustrem, są nami, są całym światem. Bez matki nie ma życia, to od niej zależy nasze przetrwanie, dlatego bardzo szybko uczymy się robić wszystko, by nas widziała, akceptowała, by była zadowolona.

To daje narcystycznym matkom ogromne możliwości manipulowania wpatrzonym w nie dzieckiem i robienia z niego swojej wizytówki, trenowaniem w tym co jest mile widziane, a na co miejsca nie ma.

Mogą to być komunikaty wprost na przykład “Bądź grzeczną dziewczynką”, “Rób co do ciebie mówię”,  “w tej sukience wyglądasz lepiej”, a mogą to być komunikaty niewerbalne, na przykład odwracanie wzroku, przewracanie oczami, głośne westchnienia, milczenie.

Bez matki nie ma życia i jako dzieci robimy wszystko, by matka nas widziała.

Łudzimy się, że jeśli zaspokoimy wszystkie potrzeby matki, to w końcu zwróci się ona w naszą stronę. Zadbam o nią, to ona zadba o mnie. Zwłaszcza parentyfikowane córki myślą, że jeśli zrobią wszystko, żeby mama była szczęśliwa, to ona w końcu będzie mogła dać im tak potrzebną uwagę.

Niestety taki moment nie nadchodzi.

Nie ma rzeczy, którą mogłabyś zrobić żeby uszczęśliwić swoją matkę, bo tylko ona może to zrobić.

Ile razy podesłałaś matce film o matczynej ranie albo inne w temacie?

Ile razy opowiadałaś jej o tym, co robisz, jak  nad sobą pracujesz?

Ile razy czekałaś na akceptację, uznanie, dobre słowo, potwierdzenie?

Bezskutecznie…

Pamiętam, że pierwszą rzeczą którą zrobiłam po sesji z Magdaleną Szpilką, kiedy uświadomiłam sobie matczyną ranę, było zadzwonienie do mojej mamy i powiedzenie jej o tym, co robię, jak nad sobą pracuję i jak bardzo może mi to pomóc.

Wysłałam jej mnóstwo filmów i linków, licząc na to że może sama skorzysta, a jak nie, to przynajmniej mnie zrozumie. Nadsłuchiwałam każde jej reakcji.

Nawet mój rozwój i proces leczenia matczynej rany próbowałam przeprowadzić tak, żeby chronić swoją matkę. Teraz wiem, że oczekiwałam jej pozwolenia, a tym samym ciągle byłam księżycem odbijającym jej światło, kręcącym się wokół nie swojej osi…

Jednocześnie bałam się powiedzieć jej, jak naprawdę się czuję.

Bo ją zbytnio obciążę, bo ją zaboli, bo będzie się martwić… a potem ja o nią.

Proces leczenia matczynej rany to jest coś, przez co musisz przejść sama.

To ty jesteś tą, na którą czekasz.

Twoja biologiczna matka nie przyjdzie.

Zostań swoją wewnętrzną matką i zwróć sobie całą tę energię, którą ładujesz w innych ludzi, w spełnianie ich oczekiwań, w gonitwę za sukcesem, uznaniem, lajkami… Te rzeczy to tylko fatamorgana Twojej matki.

Ona nie przyjdzie. To nie ten czas.

Moment, w którym przestałam chronić swoją matkę był przełomem nie tylko w moim procesie, ale i w naszej relacji. Całą tę energię, którą wkładałam w zamartwianie się o nią, zastanawianie się nad tym, jak się poczuje, co pomyśli, jak zareaguje, skierowałam w swoją stronę i uzdrowienie swoich wewnętrznych ran.

Dla niej z kolei był to moment, kiedy została sama ze swoimi emocjami. Okazało się, że nie jestem niezastąpiona. Bardzo szybko znalazła sobie zdrowe sposoby radzenia ze swoimi emocjami i zaczęła zaglądać w siebie.

Dziś mamy dobrą relację. Dziś nazywam rzeczy po imieniu, dziś mówię wprost o swoich uczuciach. Na tyle, ile potrzebuję.

Nie zawsze tak będzie.

Bardzo często pierwszą reakcją, (zwłaszcza narcystycznej matki) na zdrowienie córki jest odrzucenie, obraza, w ruch idą wszystkie dostępne środki, żeby skierować ją na stare tory, żeby przywrócić stary porządek rzeczy.

Dlatego rozstania, czasowe ograniczenie kontaktu, a nawet całkowite jego zerwanie są nieuniknione. Paradoksalnie najlepsze co możesz zrobić dla matki to zwrócić jej odpowiedzialność za własne życie i przestać podtrzymywać jej toksyczne, często nieświadome, programy.

Przecież wszystko inne się nie sprawdziło, prawda?

Zwróć sobie energię którą wkładasz w chronienie matki. Daj swojemu wewnętrznemu dziecku to, na co czekasz latami.

Ty jesteś matką, na którą czekasz.

Swoją wewnętrzną matką…

Zapraszam Cię do innych artykułów na temat matczynej rany:

Kilka ważnych kroków w procesie uzdrawiania matczynej rany.

Matczyna rana. O złej matce w Tobie.

Zapraszam Cię na warsztaty uzdrawiania matczynej rany „Spirala Życia”.

4 thoughts on “Jak wiele swoje energii zatracasz w matce?

  1. – Zwróć sobie energię którą wkładasz w chronienie matki. –

    Szok po prostu. Z moją matką nie mam już kontaktu z mojego wyboru ale mam narcystycznego męża, który jest kropka w kropkę podobny do mojej matki, zachowuje się i mówi takie rzeczy jakby przeszedł prywatne szkolenie u niej. Od niedawna kiedy więcej medytuję i coś tam się w środku zmienia, odpada, on robi się coraz gorszy. Dziękuję za ten artykuł, uświadomił mi, że prawdopodobnie ciągle chronię matkę, że mechanizmy zostały, tylko zostały przeniesione na męża.
    Pójdę tym tropem, wielkie dzięki! 🙂

  2. Dziękuję Ci Aurora za twoje filmiki i bloga. Masz bardzo cenne spostrzeżenia i przemyślenia, fajnie że się nimi dzielisz.

    Czy mogłabyś napisać coś lub nagrać film jak chronić własne dzieci przed narcystyczną babką?. Jak każdy narcyz początkowo jest bardzo miła i czarująca, wiadomo że małe dziecko będzie lgnąć do takich osób. Nie ograniczam kontaktu ( własnie ze względu na sympatię moich dzieci) ale jako matka i synowa tej osoby nauczona nieprzyjemnym doświadczeniem zaobserwowałam już wystarczająco wiele by mieć obawy. Wiem że nie przestanie manipulować,ludzie i moje nieświadome jeszcze niczego dzieci są dla niej tylko marionetkami, niestety podobnie jak inne osoby. Narcyz początkowo inwestuje.. by później wypominać i wzbudzać poczucie winy, uzależnić od siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *