Bezradność.

Jak radzić sobie z bezradnością? Jak przestać denerwować się na to, czego nie mamy wpływu? Jak przytulic swoją bezradność?

Ten post powstał dzięki uczestniczkom kursu Radykalnej Samoopieki, w czasie którego uczymy się dbać o siebie w zgodzie z własnymi wartościami. Dziękuję Kochane za Wasze pytania, odwagę i inspirację <3

Zdarza się, że kiedy przyglądamy się swoim działaniom, okazuje się, że pędzimy nie wiadomo dokąd, że trudno jest nam odpuścić, pozwolić, by życie płynęło swoim torem, zaufać, że będzie dobrze. Planujemy, wyznaczamy, cele, układamy sobie sztywny grafik, który trzyma nas i nasze życie w ryzach.

O ile nie ma nic złego w planowaniu, to zauważ, co dzieje się z Tobą, kiedy plany nie idą po Twojej myśli. Kiedy coś nie działa, kiedy zawodzą inni ludzie, kiedy wydarza się coś, na co zupełnie nie masz wpływu.

Jak się wtedy czujesz? Co o sobie myślisz? Czy wyczuwasz wyraźną granicę, co jest Twoją odpowiedzialnością i na co masz wpływ, a co jest zupełnie poza Twoją kontrolą i możesz to jedynie zaakceptować? A może włącza Ci się poczucie winy i wpadasz w jeszcze większy popłoch aktywności?

A co z sytuacjami, które już minęły? Czy zdarza Ci się rozpamiętywać swoje rzekome błędy i wyrzucać sobie, że nie zrobiłaś czegoś, czego tak naprawdę zrobić nie mogłaś?

Bezradność.

Każdy z nas jej dotyka. Nie jesteśmy bogami i nie jesteśmy wszechmocni. Nasze działania są ograniczone, a ich efekt zależy często od czegoś, co jest zupełnie poza naszym wpływem. Prędzej czy później doświadczysz w swoim życiu sytuacji, która skonfrontuje Cię z Twoją bezradnością. To, co wtedy zrobisz i jak siebie w tym odnajdziesz zależy od tego, na ile masz zintegrowaną ranę bezradności.

Żeby móc zaakceptować swoją dorosłą bezradność, musisz uznać bezradność dziecka, którym byłaś, byłeś. Musisz zobaczyć te momenty, w których Twoja bezradność była zbyt bolesna, żeby móc ją zaakceptować.

Czego, jako dziecko nie mogłam zrobić i to było straszne?

Co to jest, co gdybym mogła, mógł zrobić, to zmieniłoby się wszystko?

Co chciałam albo musiałam zrobić, czego nie mógł nawet dorosły?

Co słyszałam, kiedy nie mogłam, nie umiałam, nie dawałam rady? Jakie słowa wtedy padały?

Jakich reakcji dorosłych na mnie bezradną doświadczałam?

Czy w mojej bezradności byłam bezpieczna? Czy był ktoś, kto dawał jej radę?

Jak traktowano mnie w momentach bezsilności, niemocy? Czy miałam, miałem wtedy wsparcie?

Krążąc wokół tych pytań odnajdziesz swoje dziecięce nadzieje i pragnienia na to, że zmienisz coś, czego zmienić nie mogłaś, nie mogłeś. To ważne, żeby zobaczyć co to takiego. Na czym tak bardzo Ci wtedy zależało, ale naprawdę nie mogłaś tego zmienić? Nie mogłaś, bo byłaś tylko dzieckiem…

Zajrzyjmy w przykładową bezradność.

Bardzo często w rodzinie alkoholowej dziecko myśli, że ma wpływ na pijącego rodzica. Stara się jak może, żeby wpłynąć na to, co dzieje się w domu.

-jak będę grzeczna, to się nie pokłócą…

-jak pójdę do Częstochowy na kolanach, to tatuś przestanie pić..

-jak mu wykupię rodzicom terapię, to na pewno wszystko się zmieni…

-jak wymuszę na niej obietnicę, że przestanie, to nie będzie…

Co Ty robiłaś, robiłeś, w nadziei, że wszystko się zmieni? Znajdź te rzeczy. Znajdź te nadzieje. Zobacz to dziecko, które myśli, że może, że ma wpływ, że na pewno  znajdzie rozwiązanie.

Żałoba

I pożegnaj te nadzieje. Bo nie mogłaś. Bo nie mogłeś. Nikt nie mógł. Nie mogli dorośli, więc jakim cudem mogłoby dziecko? Przyjmij tę bezsilność, przytul ją, zaakceptuj. Ze wszystkimi emocjami, jakie to wywoła.

Możesz się wściec, możesz płakać, możesz mieć żal.

Otwórz się na proces żałoby. Pożegnaj stracone nadzieje i uśmiercone wizje szczęśliwego dzieciństwa.

Już nic z tym nie zrobić. Czas minął. Nikt już z tym nic nie zrobi.

Pozwól sobie płakać, zrób pogrzeb tych nadziei, powiadom o nim swojego wewnętrznego perfekcjonistę, ratownika, zbawcę, panią „wszystko-mogę” i tę „Zosię-samosię”.

Pokaż tym częściom siebie, że w porządku jest nie móc i że wtedy miałaś prawo być bezradna.

Uznaj bezradność dziecka w sobie. Wtedy bezradność dorosłego nie będzie końcem świata.

z miłością, Aurora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.