Zapis spotkania z wewnętrznym dzieckiem. Osobiście.

Chcę podzielić się zapisem mojego ostatniego spotkania z wewnętrznym dzieckiem. Regularnie piszę z nim listy (lewa-prawa ręka, więcej o tym już pisałam), które przeważnie przechodzą w wizualizację. Po prostu w czasie pisania wychodzi to, czego Aurora (moje wewnętrzne dziecko) potrzebuje i wtedy daję jej to w wizualizacji. Przebieg całego procesu najczęściej mnie zaskakuje- wsłuchując się w głos wewnętrznego dziecka podążam za jego sugestiami, pragnieniami i je realizuję.zapis spotkania z wewnętrznym dzieckiem

W naszym umyśle nie ma granic, możemy wyobrazić sobie praktycznie wszystko. Dla dziecka wewnętrznego nie ma rzeczy niemożliwych, nawet prawa fizyki nie stanowią przeszkody, a świat realny przeplata się ze światem magii, dlatego dozwolone jest po prostu wszystko, co uszczęśliwi i wzmocni nasze wewnętrzne dziecko. Zapis jest bardzo osobisty, jednak publikuję go, żeby pokazać, jak ważne jest podążanie za głosem serca i ufanie swojemu wnętrzu, mając nadzieję, że ktoś z tego skorzysta…

Zaczęło się od listów, to była część codziennego rytuału, nie wiedziałam co się pojawi, nie miałam planów na to spotkanie. W ostatnim czasie czytam (po raz czwarty, (!) książkę S. Forward, „Matki, które nie potrafią kochać” i piszę, od kilku tygodni, etapami, bo bardzo boli, list do matki.) Nic dziwnego, że wpłynęło to na kontakt z Aurorą. Poniżej zapis pisanej rozmowy:

S (Sylwia): Aurora, kochana jestem tu dla Ciebie.
A (Aurora): Nie było cię prawie miesiąc, to dłużej niż mamy w wakacje u babci.
S: Byłam, tylko nie w listach, przecież się spotykałyśmy.
A: Ale ja chcę jeszcze pisać, to jest inaczej.
S: Rozumiem. To rzeczywiście bardzo długo. Musiała być to dla ciebie wieczność. Ale ja byłam cały czas, mówiłam do Ciebie.
A: Nie, ja chcę pisać. To jest inaczej.
S: Rozumiem. Przepraszam, że tak długo nie pisałyśmy. Obiecuję pisać do ciebie codziennie, tak jak wcześniej.
A: Tak. Wtedy się nie spieszysz i nikt nam nie przerywa.
S: Rozumiem, będziemy pisać. Teraz jestem dla Ciebie. Co mogę zrobić dla ciebie? Czego potrzebujesz?
A: Zabierz mnie z przystanku . *** (tu padło imię mojej mamy) mnie nie kocha i się mną nie interesuje. Nie każ mi już dłużej na nią czekać. Ja już nie chcę… (mowa o przystanku, na którym wyczekiwałam na przyjazd mamy, w czasie wakacji spędzanych u rodziny, na wsi. Od 3. roku życia, spędzałam 2 miesiące bez rodziców, z ich krótkimi wizytami na weekend. Nie lubiłam tam być. Nie było telefonów, mama przyjeżdżała czasem co tydzień, czasem do dwa… nigdy nie wiedziałam kiedy przyjedzie i prawie całe soboty spędzałam na przystanku, mając nadzieję, że właśnie tego dnia wysiądzie z autobusu…)
S: Czy to znaczy, że nie chcesz z nią rozmawiać w ogóle? Nie chcesz jej widzieć? Powiedz mi więcej, proszę.
A: Mogę ją widzieć i z nią rozmawiać.. Po prostu nie chcę już na nią czekać. Zabierz mnie z tego przystanku, bo ona nie przyjedzie.
S: Dobrze, kochanie. Zaraz tam wejdę i cię stamtąd zabiorę, żebyś już nigdy więcej nie musiała czekać na …( tu imię mojej mamy).

I przeszłam do wizualizacji: znalazłam dobre miejsce, zajęłam wygodną pozycję. Zaczęłam od wyobrażenia sobie przystanku z najdrobniejszymi szczegółami. Takie szczegóły pozwalają przywołać wspomnienia i emocje. Im ich więcej, tym lepiej. Zobaczyłam starą ławkę, pęknięcia w betonowych ścianach, stare pajęczyny pod dachem, poczułam zapach wielkich topoli i palonego słońcem asfaltu. Czułam piasek w bucikach i obejrzałam dokładnie strup na swoim kolanie… Trwało to kilka minut, ale dzięki temu czułam, że naprawdę weszłam w tę sytuację. W końcu pojawiły się emocje. Paląca tęsknota, walące serce, ogromny lęk przed zawiedzioną nadzieją. Przyjedzie czy nie przyjedzie? To wyczekiwanie… Jeszcze wszystko się może zdarzyć… Dopóki autobus nie zatrzyma się, wszystko może się zdarzyć i mogę mieć nadzieję…
Wsłuchiwałam się w potrzeby wewnętrznego dziecka. Nie wiedziałam do końca, w jaki sposób mam ją zabrać. Ona nie chce czekać, ale już tam jest i autobus zaraz się pojawi. Nagle poczułam, że to ja –dorosła mam być w tym autobusie i wyjdę z niego zamiast matki. Wizualizacja trwała, ale ja czułam, że to nie jest to, o co prosi Aurora… jak ją stamtąd zabrać? Aż wreszcie poczułam, że powinnam wyjść z tego autobusu, ale poprosić kierowcę, żeby się nie zatrzymywał i zaproponować małej, że ją zabiorę stamtąd. Tak w ogóle. Przecież ona tam nie chce być, a jej mama nie przyjeżdża. Wtedy nie miała wyjścia, musiała albo czekać albo być tam, zupełnie sama. Teraz możemy zrobić wszystko.

I w taki sposób wizualizacja jakby sama się rozwinęła: wysiadłam, powiedziałam do Aurory „chodź, kochana, zabieram cię stąd. Będziesz teraz ze mną, nie musisz już tu dłużej czekać. Jedziemy”. Przybiegła radosna, usiadłyśmy na siedzeniach, gdzie miałam już przygotowaną dla niej poduszkę i kocyk… i pojechałyśmy w naszą wspólną drogę.

Dodam, że to spotkanie było dla mnie przełomowe, bo po nim przestałam tak bardzo cierpieć w kontakcie z matką. Już nie boli mnie jej brak zainteresowania, już nie czekam, aż zadzwoni, aż da mi to wszystko, czego tak bardzo małej mnie zabrakło. Mogę z nią rozmawiać bez tych wszystkich oczekiwań, których ona ani nie chce ani nie potrafi spełnić.

7 thoughts on “Zapis spotkania z wewnętrznym dzieckiem. Osobiście.

  1. Dzis zaczelam prace z wewnetrznym dzieckiem. Mam jego zaufanie choc jest malomowne. Chce dojsc do tego samego miejsca co Ty z Aurora, gdzie nie ma oczekiwan. Zycz mi szczescia.

  2. Pięknie 🙂 Też chcę odnaleźć swoją wewnętrzną dziewczynkę i ją zabrać ze sobą. Tylko, czy potrafię się nią zaopiekować w swoich zranieniach? Dokąd ją zabiorę ?

  3. Czytam… i płakać się chce. Dziękuję, że podzieliłaś się tak głębokim przeżywaniem. Jestem teraz na etapie pisania listów prawą i lewą ręką. Bardzo boli ten kontakt z wewnętrznym dzieckiem i uczuciem osamotnienia i strachu tego maleństwa w przeszłości.
    Poczułam co napisałaś w sobie. Dziękuję.

    1. Emi, cieszę się bardzo, że tu trafiłaś. Gratuluję Ci decyzji o pisaniu listów, o pracy z dzieckiem wewnętrznym. Przytulam ciepło <3

  4. Dziękuję. Czytam te słowa po raz drugi, ale dopiero teraz pozwoliłam sobie na łzy. Krążę wokół tematu wewnętrznego dziecka od kilku lat. Czuję, że nadchodzi czas spotkania. Jest we mnie wciąż niepokój (czy będę umiała zaopiekować się tą małą opuszczoną dziewczynką) i ekscytacji jednocześnie (tak długo czekałam na to spotkanie). Twoje słowa Auroro (te pisane i mówione) bardzo, bardzo mi pomagają. Dziękuję, że tak odważnie dzielisz się tym, co intymne. Maga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.