Wystawa i… wewnętrzne dziecko.

Listopad 2018, Dalvik, Islandia. Tu, właśnie teraz, odbywa się pierwsza wystawa moich obrazów. Ale domyślacie się pewnie, że nie o obrazach tu będzie, a o wewnętrznym dziecku…

Po raz kolejny przekonałam się, że to właśnie tak działa: świat traktuje nas tak, jak my traktujemy swoje wewnętrzne dziecko. Siedem miesięcy temu z przekonaniem oświadczyłam Aurorze, że pokażę jej obrazy światu, że stanę po stronie jej daru, zadbam o nią i jej talenty. Nie wierzyła. Długo nie wierzyła. Zaczęła się przekonywać dopiero, kiedy umówiłam spotkanie z osobą odpowiedzialną za organizację wystaw w domu kultury „Berg” w Dalvik. Bałam się. Bardzo się bałam, tym bardziej, że wystawy, które widywałam w tym miejscu zawsze bardzo mnie poruszały i były na wysokim poziomie.

A tu ja, z moimi próbami, eksperymentami… i z aurorowym sercem na dłoni.

Tu nie chodziło o pokazanie się, chwalenie, wystawianie… stawka była dużo większa. Tu chodziło o pokazanie mojemu wewnętrznemu dziecku, że stanę nie tylko za jej bólem, cierpieniem i traumami, ale również za jej światłem. I że zrobię to nie tylko w wizualizacjach, w domu, na blogu, ale przeniosę to na swoje życie.

Bo jak zaczynasz czuć swoją Prawdę, to zaczynasz też nią żyć. W pewnym momencie nie ma mowy o kompromisach.

Ciepła i wrażliwa Pani Organizatorka jako pierwsza usłyszała historię Aurory i jej obrazu. Miała łzy w oczach i gęsią skórkę na rękach. Nie poprosiła o pokazanie obrazów, zarezerwowała termin wystawy i powiedziała „maluj więcej i przynieś bliżej terminu”.

Ja panikowałam, a Aurora malowała.

Chciałam się wycofać jeszcze na miesiąc przed. Poważnie. Każdy mój obraz to ważny proces pracy z wewnętrznym dzieckiem. Pokazanie każdego z nich wiązało się z powrotami do siebie małej, do momentów, kiedy nie wolno było się pokazać, kiedy słyszałam „nie popisuj się”, „nie zdobywaj się”, „przestań się wygłupiać”, „no no, skromnością to ty nie grzeszysz”… do momentów wyśmiewania, żartów i robienia w konia. Również do tych, w których nie mogłam się cieszyć, bo komuś było smutno, kiedy będąc radosna miałam jednocześnie poczucie nielojalności wobec tych, którzy obok tacy nieszczęśliwi… Oj było tego! A to, że wystawa miała swój wyznaczony termin motywowało mnie do systematycznej pracy.

Żeby było trudniej😉 , trochę wcześniej wystawiono obrazy islandzkiej artystki, którą od lat podziwiam. Zabrałam Aurorę na jej wystawę, by nauczyć ją patrzeć bez porównywania. Powiedziała mi o wszystkich swoich lękach, powracałyśmy do momentów, kiedy była porównywana do starszej kuzynki, do koleżanek, kiedy jej wartość była wyznaczana tylko w kontekście innych osób. I kolejne procesy…

Siedem ostatnich miesięcy pracowałam nad obrazami do wystawy, ale przede wszystkim pracowałam ze sobą. Był to dla mnie bardzo ważny i głęboki proces odzyskiwania mojej wewnętrznej artystki. Tej, która WIE, która WIDZI, która CZUJE i która CHCE pokazać to, z czym przyszła.

Praca z traumami, praca z przekonaniami, uzdrawianie emocji i wspomnień to bardzo ważny etap. Ale po nim rozpoczyna się równie ważny etap dochodzenia do swojej PRAWDY, odkrywania swojej DUSZY i tego, co w tym (przynajmniej dla mnie było) najtrudniejsze: pokazanie tej DUSZY światu. Powiedzenie jej „TAK”.  A potem życie z tym TAK. To była dla mnie najbardziej przerażający krok, a jednocześnie najbardziej magiczny i najbardziej wyzwalający. Za każdym razem, kiedy pozwalam sobie puścić stare i mimo lęku działać w zgodzie ze sobą, moja DUSZA odpowiada. Za każdym razem przychodzi znak, pojawiają się ludzie, okoliczności, sytuacje…

A jak Wam powiem, że zaczęło się od małego niemowlęcia, które w przerażeniu wyciągało w nicość rączki..?

Same, zapłakane, przerażone, zimne, daleko od matki, daleko od życia. To do niego najczęściej wracałam, jak bałam się sięgnąć po więcej, jak panikowałam z tą wystawą. Wracałam do siebie dwutygodniowej i za każdym razem pozwalałam, by jej małe rączki trafiły na przyjazną dłoń. Przytulałam ją, karmiłam piersią i nuciłam kołysanki. I już nie jest sama. Już nigdy nie będzie sama.

Na wystawę przyszło więcej osób, niż się spodziewałam i dużo więcej, niż zakładała Pani Organizatorka. Przyszli bardziej i miej znajomi. Przytulali, gratulowali, czytali historię Aurory i jej obrazu (tę, o której mówiłam w tym filmie). Byli tam ze mną. Przyszli dla mnie, dla Aurory.  Nigdy wcześniej nie dostałam aż tyle kwiatów i cudownie było się nimi cieszyć. Synchronicznie….  był to również dzień moich imienin. A w dwie godziny od otwarcia wystawy sprzedała się jedna trzecia aurorowych obrazów. Nawet to musiałam procesować, bo ktoś kiedyś Aurorze powiedział, że artyści są biedni😉

Poczułam to. Poczułam się widziana, poczułam, że nie jestem sama, poczułam że mogę być w pełni sobą i to jest ok. Ale wiem, że nie stałoby się tak, gdyby nie to, że najpierw sama to sobie dałam: zobaczyłam siebie, uznałam swoje wewnętrzne dziecko, wracałam do niego tyle razy ile było trzeba, żeby wiedziało, że JESTEM i że zrobię wszystko, by mogła być sobą i by była szczęśliwa.

Świat odpowiedział tym samym.

Przepełnia mnie ogromna wdzięczność do siebie samej. Dziękuję sobie za odwagę patrzenia sobie w oczy.

Przepełnia mnie wdzięczność do Magdaleny Szpilki, która pierwsza zobaczyła moje wewnętrzne dziecko i nauczyła mnie je widzieć. Kochana, dziękuję Ci. Dziękuję że stanęłaś za mną, zanim ja sama umiałam to zrobić. ♥♥♥

Dziękuję Zbyszkowi, który wspierał mnie w moim malowaniu i całym przedsięwzięciu. Kochanie, dziękuję <3 Dziękuję, że podczas wystawy skupiłeś się w pełni na naszym dziecku, dając mi w ten sposób jeszcze więcej przestrzeni na przeżywanie i delektowanie się radością. Dziękuję Ci za Twoje „jestem z Ciebie dumny, kochanie”.  Rosnę na tym, to jest jak nawóz. Dziękuję! ♥♥♥

Dziękuję Wam kochani, Tobie, że to czytasz. Decyzja o tym, by dzielić się sobą i publikować osobiste treści nie należała do łatwych. Jednak to Wasza obecność, Wasze komentarze, reakcje, wiadomości dodają mi otuchy, wsparcia a przede wszystkim są dla mnie ogromną inspiracją do dalszej pracy. Dziękuję, że jesteś.♥

 

 

3 thoughts on “Wystawa i… wewnętrzne dziecko.

  1. Sylwia, czytam poraz kolejny ten wpis i czuję jak jeszcze głębiej czuję MOC tego, co dokonałaś nie tylko dla siebie, ale dla każdej osoby, która usłyszy tą historię.
    Twoje stanięcie za swoim dzieckiem wewnętrznym, za jego darem, talentem, przekazem, porywa serce i niezwykle INSPIRUJE.
    Dziękuję ❤️❤️❤️❤️

    1. Proszę bardzo kochana <3 "Moje uzdrowienie jest Twoim uzdrowieniem a Twoje uzdrowienie jest moim uzdrowieniem". To Twoje słowa;), tak prawdziwe, tak głębokie! i tak często doświadczam ich w życiu!
      Dziękuję, ściskam mocno 🙂

  2. Ale PIEKNA Twoja wystawa! Cudowne te obrazy! Jakbyś malowana od zawsze! Jakie głębokie te obrazy… Porywające w inny świat! A ten od którego się wszystko zaczęło jest tak magnetyczny że trudno to uczucie opisać! A Twoja Historia jest porywająca serce. Ja wiem ze moim darem jest taniec. Niestety…. Chyba już nic z tym nie zrobie. Choć nie wiem bo jak słuchałam Twojego wideo to urodziła się nutka nadziei że może jednak by się dało? Może praca jaka proponujesz by mi pomogła? Może podzialyby się cuda tak jak u Ciebie?… Może….. Olbrzymie Gratulacje… Aż mi się łezka w oku zakręcila. Ściskam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *