Wewnętrzny las między światami.

wewnętrzny las

Kiedyś Aurora dostała od dalekiej kuzynki „Opowieści z Narni”. Z zapartym tchem śledziła losy rodzeństwa wkraczającego w nieznane zakątki świata zwierząt i magii. Zaczytywała się w nich, jednak najbardziej urzekł ją opis „lasu między światami”.

Było to miejsce, które nie było żadnym konkretnym miejscem. Było tak cicho, że słychać było jak drzewa rosną. I choć nic się tam nie działo, działo się wiele. Było tam bardzo bezpiecznie, spokojnie, zapominało się o tym, co na zewnątrz, co w innych światach, do których jest się w drodze.

Pamiętam, że czytając o tym lesie jako dziecko, zapadałam w głęboki spokój i zaczynałam czuć się bezpiecznie… „las między światami”. Jeszcze nigdzie, a jednak gdzieś. W DRODZE.

Ostatni miesiąc był dla mnie czasem przeprowadzki. Już pożegnałam znaną, bezpieczną, uwielbianą Islandię, a jeszcze nie zadomowiłam się w Polsce. Bezpieczne kąty zniknęły, a te nowe jeszcze takie „nie moje”, dzikie, nieoswojone i nieprzytulne. Gdzie jestem? Do czego należę? Kim jestem, kiedy nie otacza mnie to wszystko „moje”. Dodam, że oprócz kilku kartonów książek, zabraliśmy tylko po jednej walizce😉

Pojawiły się znajome lęki. Co to będzie, jak to będzie? Czy sobie poradzę, czy przetrwam? Jak się odnajdę? Bliżej nieokreślony lęk o przyszłość, lęk przed niewiadomą przywracał mi, dzień po dniu tą część mnie, dla której takie stany był codziennością.

– tą mnie, która bała się, że nie będzie co jeść, bo „tata przepił wszystkie pieniądze”

-tą mnie, która trzęsie się pod zamkniętymi drzwiami łazienki, słyszy „zabiję cię kurwo” i zastanawia się, czy to już się stało, czy mamę można jeszcze uratować

-tą mnie, która w odpowiedzi na dziecięce „gdzie idziesz mamusiu” słyszy „w świat” i myśli, że już nigdy więcej nie zobaczy matki

-tą mnie, która kończy szkołę i nie wie co dalej, planuje popełnić samobójstwo, tak bardzo boi się przyszłości

TERAZ to tylko kwestia miesiąca, kilku tygodni. Mam wpływ na swoje życie.., urządzam się, załatwiam co trzeba. Nie jestem sama. Mam partnera, mam przyjaciół.

A I TAK SIĘ BOJĘ.

A co dopiero dziecko, które nie może nic zrobić, nie ma wpływu na dorosłych i na to, jak funkcjonuje jego rodzina??? I boi się: czym skończy się dzisiejsza kłótnia? Czy ojciec w ogóle wróci do domu? Czy się pobiją czy tylko pokrzyczą? Będzie trzeźwy czy pijany? Co z nami będzie? Kiedy to się skończy? Kiedy poczuję się „jak w domu”?

Dla wielu z nas taka niepewność była chlebem powszednim. Wielu z nas nauczyło się żyć z tym lękiem, funkcjonować z nim… i choć fizyczne zagrożenie minęło (bo np. wyprowadziliśmy się z domu), to  poczucie spokoju i bezpieczeństwa nigdy nie nadeszło.

W ciągu ostatniego miesiąca wiele razy wracałam do „lasu między światami” w swojej głowie i zapraszałam tam Aurorę. Dawałam jej oparcie, choć w świecie zewnętrznym nie było jeszcze na czym się oprzeć. Wsłuchiwałam się w jej lęki, wracałam do sytuacji, które je wywoływały… Zapewniałam po raz kolejny, że się nią zajmę, zaopiekuję i że jest bezpieczna.

Teraz mogę to zrobić. Teraz potrafię. Teraz mam wybór i wybieram to, co mnie chroni, co mi sprzyja, co mnie wzmacnia. TERAZ buduję swój świat na miłości. Do Aurory, do siebie, do moich bliskich.

Teraz mam wybór. Mogę się bać i czuć się z tym lękiem bezpiecznie.

Ty też możesz. Bo TERAZ masz wybór.

1 thought on “Wewnętrzny las między światami.

  1. Sylwio, cieszę się bardzo, że jesteś, że ciebie odkryłam, że to co publikujesz, jest dla mnie bardzo ważne, że nie jestem sama w drodze do swojego wewnętrznego dziecka i w życiu ogólnie. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *