Tchnij życie w swoją wewnętrzną przestrzeń. Obudź swoją wewnętrzną staruszkę.

wewnętrzna staruszkaZakładam, że znasz już swoje wewnętrzne dziecko, inaczej by Cię tu nie było. To ta część nas, która pamięta nasze dzieciństwo, to dziecko w nas, które potrzebuje naszej bezwarunkowej miłości, akceptacji, które czeka ze swoim bólem, samotnością, często ogromnym lękiem aż tam przyjdziesz i je ukochasz, nauczysz od nowa żyć.

Jednak oprócz wewnętrznego dziecka jest w nas wiele innych „jakości” i form naszej jaźni. Możemy znaleźć tam wewnętrznego ojca i matkę, wewnętrznego przyjaciela, a nawet wewnętrznego bankiera czy księgowego;) Warto móc korzystać z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą kontakt z każdą tą częścią nas samych.

Chcę Wam powiedzieć o Wewnętrznej Staruszce/ Wewnętrznym Starcu.

To ta części nas samych, która zawiera w sobie mądrość naszych przodków i doświadczenia pokoleń. To część nas, która WIE. Ma mądre oczy, w którym odbija się głębokie zrozumienie. Przeżyła już tyle, że nie musi za wiele mówić, byś wiedział, wiedziała, że ONA po prostu WIE.

Jak to zrobić? Jak skontaktować się ze swoją „Wewnętrzną Staruszką”?

Wyobraź sobie siebie w wieku… zaawansowanym. Dla każdego jest to inna liczba, moja Wewnętrzna Staruszka ma 72 lata. Jednym ze sposobów na wzmocnienie kontaktu jest spojrzenie sobie głęboko w oczy. Nie wiem, czy wiesz, ale oko to jedyny narząd w naszym ciele, który nie zmienia swojej wielkości. Urodziłeś, urodziłaś się z takimi oczami, jakie masz teraz i z takimi umrzesz. Ani nie urosną ani nie zmaleją, oczywiście, zmieni się nieco ich odcień, ilość światła jakie odbijają, jednak to zawsze będę te same TWOJE oczy. Pobądź chwilę ze świadomością siebie starej, starego. Dobrze jest być starym. Używam tego słowa z pełną świadomością. Pomyśl, że masz za sobą większość życia. Poczuj, jak wiesz, jak ono wyglądało. Poczuj, że Twój wewnętrzny starzec, Twoja wewnętrzna staruszka wszystko wie. Zna Twoje życie lepiej niż ktokolwiek inny. Wie, co Tobą kierowało na poszczególnych jego etapach. Wie jakich wyborów dokonałaś, dokonałeś i co tymi wyborami kierowało.  Ma dostęp do Twoich pragnień, ale i Twoich lęków i wie już, jak się one wszystkie przejawiały w Twoich życiu. Wreszcie ma poczucie, gdzie się spełniła, gdzie działała z przestrzeni serca, a gdzie z lęku, z obaw przed… odrzuceniem, porażką, wygłupieniem się. Ona wie, kiedy rezygnowała z siebie i jaką cenę przyszło jej za to zapłacić. Poczuj jej mądrość. Ona wie, co można było zrobić inaczej. Wie, że ludzie, dla których rezygnowała z siebie dawno odeszli. Wie, że Ci, których się bała nie byli w stanie zabić jej marzeń, bo one tam ciągle są. Choć czasu mniej… Pozwól jej przyjść do Ciebie. Spójrz jej głęboko w oczy i zadaj pytanie. Jakie chcesz. I otwórz się na odpowiedź.  Zaufaj jej i otwórz się na jej głos. Albo poczujesz tę odpowiedź od razu, albo wkrótce do Ciebie przyjdzie.

Więcej o swojej wewnętrznej staruszce napiszę wkrótce w newsletterze.

Tym czy Ty –dorosły, dorosła jesteś dla swojego wewnętrznego dziecka, tym wewnętrzna staruszka może być dla Ciebie.

Jedna z czytelniczek napisała niedawno w komentarzu, że kiedy ma problem z wizualizacją z wewnętrznym dzieckiem, wyobraża sobie swoją wewnętrzną staruszkę, która wspiera ją tu i teraz. Dlaczego nie? To piękny przykład tego, jak części naszego ja, jak nasza wewnętrzna mądrość i intuicja mogą nas prowadzić w drodze do uzdrowienia. Oczywiście to dziecko w nas należy ukochiwać i wracać do jego wołających, niespełnionych potrzeb i kontakt z wewnętrzną staruszką nam tego nie zastąpi, jednak warto korzystać z mądrości, jaką ona w sobie kryje.

Czasem proste pytanie typu: „Czy ta sytuacja będzie miała znaczenie w momencie mojej starości?” potrafi zmienić nasz punkt widzenia. Jak się zastanawiałam, czy pójść za pragnieniem Aurory i zorganizować jej wystawę obrazów mimo ogromnego lęku przed… i tu litania: wyśmianiem, kompromitacją, oceną, (głosem wewnętrznego krytyka: tosz żadna ze mnie artystka, ja tylko kochać malować), odrzuceniem itd. itd…  to poszłam po radę do swojej Wewnętrznej Staruszki. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Pod koniec życia.., z tą całą widzą na temat tego, co było a czego zabrakło nie będę pamiętać ludzi, którzy mnie wyśmieją. Ale na pewno pamiętałabym utracone marzenie i żałowałabym, że nie poszłam o ten jeden krok dalej, że nie zaryzykowałam, że nie pozwoliłam sobie być sobą, że się za sobą nie postawiłam. Dalej się boję tego wszystkiego, ale ten lęk już nie kontroluje moich działań. W momentach lęku wracam do wewnętrznego dziecka, a w sytuacjach niepewności, czy oby na pewno tego chcę, czy warto-  pytam swoją starowinkę.

Jak robimy porządek w piwnicy, to niechcący możemy odkryć, że znajdują się w niej schody do kolejnych pięter… cudownego zamku. Korzystajmy ze wszystkich jego pomieszczeń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *