Toksyczność od środka. O toksyczności dla toksycznych.

toksyczni ludzieW ostatnim czasie bardzo modne jest pisanie o toksycznych ludziach. Treści o nich jest tyle, że w ciągu kilku dni, nie wychodząc nawet z domu,  można się wyedukować na ich temat tak dobrze, że jest się ekspertem od toksyczności. Kolejnym krokiem jest zazwyczaj stosowanie tej wiedzy w praktyce, czyli odcinanie się od wszystkich „toksyn”. Efekt? Często zostajemy sami. My i nasza toksyczność.

Od razu zaznaczam, że toksycznym zachowaniom należy mówić i nie i uważam, że nieraz nie ma innego rozwiązania jak odciąć się (czasowo lub trwale) od toksycznej osoby. Żebyśmy się dobrze zrozumieli…

Ale chcę o tej toksyczności w nieco inny sposób. Od środka.

Bo byłam toksyczna. Ależ ja byłam toksyczna! I nadal bywam. W czasie procesu nie stałam się innym człowiekiem, nadal mam dostęp do moich dawnych reakcji i zachowań. Ale dzięki procesowi zyskałam dostęp również do nowych, bardziej konstruktywnych, asertywnych i wspierających, które zasilają moje serce, a nie moją ranę. Dziś wiem, że działałam nieświadomie, że nawet jak zdawałam sobie sprawę, że moje zachowanie może ranić innych, to mój własny ból był tak silny, że na nikim ani niczym innym nie mogłam skupić uwagi.

Gdyby każdy się tak ode mnie tylko odcinał i przyporządkowywał do określonej kategorii toksycznych osobowości, prawdopodobnie nigdy nie miałabym szansy na zmianę swoich zachowań. Moment, w którym ktoś, (a potem i ja sama) spojrzał na moją toksyczność z miłością, widząc za nią zranione dziecko, którym byłam, rozpoczął się mój proces zdrowienia.

Każde toksyczne zachowanie to efekt działania z przestrzeni rany i bólu zamiast z przestrzeni serca i świadomości. I dopóki będziemy się oceniać, krytykować i gnębić za to, jak niedoskonali jesteśmy, to nie ruszymy z miejsca.

Nasze toksyczne zachowania nie wzięły się z powietrza. Nikt się taki nie rodzi z wgranym programem toksyczności (no ok., wiem, wiem…  niektórzy się rodzą, ale ja tu nie o psychopatach- bo jak to czytasz, jak jesteś na tym blogu, to znaczy że coś ze sobą robisz, że poszukujesz rozwiązań i że nie jesteś toksyczny z wyboru).  To nasze bolesne doświadczenia, to krzywdzące zachowania innych ludzi w czasie, kiedy byliśmy wobec nich zupełnie bezbronni i zupełnie bezsilni, a jednocześnie najbardziej na nie podatni… zmusiły nas do wytworzenia przeróżnych reakcji obronnych, sposobów zachowań, które miałyby nas chronić przed ponownym zranieniem. I tak nam się utrwaliły, że zaczęliśmy je stosować w sposób automatyczny nie tylko wobec tych, którzy nas kiedyś ranili, ale wobec niezwiązanych z naszymi ranami ludźmi. Często są to nasi bliscy, mężowie, dzieci .

I znowu, żeby była jasność! Nikogo nie usprawiedliwiam i uważam, że każdy powinien wziąć odpowiedzialność za swoje toksyczne zachowania.  (że też człowiek nawet na własnym blogu musi się tłumaczyć;)) Tak, jesteśmy dorośli i powinniśmy odpowiadać za siebie i zmierzyć się z konsekwencjami swojej toksyczności. I toksycznym osobom należy stawiać granice.

Ale mówię też o tym, że aby naprawdę swoją toksyczność uzdrowić, to trzeba spojrzeć na siebie z miłością, bez oceniania.. trzeba dotrzeć do tych momentów, które te toksyczne zachowania uruchomiły i uwolnić pierwotny ból, jaki się za nimi kryje. Ukochanie siebie, swojego wewnętrznego dziecka z tych właśnie momentów sprawi, że toksyczne strategie chronienia tego bólu nie będą już potrzebne i będziemy mogli po prostu z nich zrezygnować.

I tak, wiem, że to bardzo trudne, jak inni tylko oceniali, poniżali, mówili „coś z tobą nie tak?”, „nienormalny/nienormalna” „weź się zmień” „co ty odwalasz” itd… Do tego te wszystkie książki, filmiki na youtube, listy cech toksycznych… Tak wiele osób tylko patrzy i doszukuje się toksyczności, żeby skazać nas na definitywne wykreślenie ze swojego życia. Ale mimo wszystko warto zaryzykować i zajrzeć w siebie, dać sobie nieco empatii i miłości. Albo skorzystać ze wsparcia kogoś, kto będzie umiał Ci to dać, zanim nie nauczysz się sam, sama patrzeć na siebie, na dziecko, którym byłeś, byłaś z miłością.

A teraz wyczekiwany moment. Lista toksycznych zachowań.

Ale od innej strony. Oprócz opisywania toksycznych zachowań, będę starała się zainspirować was do poszukiwań. Wewnętrznych poszukiwań. W tej liście chodzi mi o to, żebyśmy umieli zadać sobie pytanie: „na ile to jest częścią mnie?” „czy zdarza mi się tak zachowywać?”.

Bo granica toksyczności nie przebiega między ludźmi, ale w nas samych.

Każdy z nas może zareagować toksycznie. Zachowywanie uważności i wytrwałe gojenie własnych ran może nas przed tym uchronić.

  • Manipulacja

Toksyczni ludzie często manipulują, żeby otrzymać to, na czym im zależy. O manipulacji napisano tony książek. Nikt z nas nie lubi manipulatorów. Zdanie sobie sprawy, że zrobiło się coś, choć zupełnie nie miało się na to ochoty to jedno z bardziej nieznośnych odczuć. Wywołuje niesmak do siebie, ale jeszcze bardziej do osoby manipulującej. Manipulacja jest toksyczna dla obu stron. Ten, który dał, zrobił to wbrew swojej woli. Ten, który wziął, czuje, że nie otrzymał a wydarł, wyżebrał, wyjęczał albo zmusił… Bardzo polecam książkę „Szantaż emocjonalny”, dzięki której można zauważyć, gdzie dajemy sobą manipulować ale i w których sytuacjach manipulujemy innymi. I kochani… to nie wzięło się znikąd. Gdzieś musiałeś, musiałaś się tego nauczyć. Często jest tak, że osoba manipulująca, to dziecko, które nie miało prawa wyrażać swoich potrzeb wprost. To jest  to samo dziecko, które było pomijane, lekceważone i które aby przetrwać, aby dostać to, czego potrzebuje, co mu niezbędne do życia (uwaga, czas, jakaś rzecz) musiało nauczyć się zachowywać tak, by to „uzyskać” nie wyrażając przy tym swoich potrzeb. Skuteczną drogą do zrezygnowania z manipulacji w swoim życiu jest uświadomienie sobie swoich prawdziwych potrzeb i rozpoczęcie nauki komunikowania ich wprost, przy jednoczesnym zaspokajaniu tych potrzeb, które kiedyś były pomijane. (praca z wewnętrznym dzieckiem). Polecam tu filmik Magdaleny Szpilki o „Potrzebach”.

  • Kłamstwa

Każdemu z nas zdarzyło się skłamać. Są jednak osoby, które kłamią notorycznie i na kłamstwach budują relacje. I tak, tak… ja też uważam, że lepiej od takich z daleka, bo nie da się nic trwałego stworzyć. Jednak (tak, przyznaję) byłam po tej drugiej stronie. Zdarzyło mi się budować bliską relację, bardzo ważną dla mnie relację z kłamstwem w tle. I wiem, jak wiele za takim zachowaniem jest bólu, cierpienia i braku zgody na siebie prawdziwego, na siebie prawdziwą. Kochani, te kłamstwa świadczą o tym, że bardzo nie akceptujemy siebie prawdziwych, tak bardzo nie mam zgody na siebie nieidealnych, na siebie popełniających błędy. Dlaczego? Bo nie dostaliśmy tej akceptacji w dzieciństwie, bo nasza prawdziwa twarz była niemile widziana, a lepiej sprawdzało się udawanie, granie i próby dostosowania się do wymagań rodziców (choćby najbardziej odrealnionych i niezgodnych z naszą prawdziwą naturą). Wiem, że dopiero ukochanie siebie małego, siebie małej, powrót tam, do dzieciństwa i zobaczenie siebie w prawdzie daje odwagę i siłę, by budować i żyć w prawdzie. Przyznam szczerze, że dla mnie w pewnym momencie procesu ta PRAWDA stała się najwyższą wartością. Nawet jak trudna, jak bolesna, nawet jak wywołuje przykre konsekwencje…

  • Kontrola

Toksyczna osoba zrobi wszystko, żeby przejąć kontrolę nad twoim życiem. Będzie chciała wiedzieć, co robisz, czym żyjesz, będzie chciała wpływać na wszystkie twoje decyzje i znać twoje myśli. Ciężko żyć z kimś takim. Uwierz mi, że ciężko też żyć będąc taką osobą. Co czuje wewnętrzne dziecko osoby kontrolującej, w jakiej jest kondycji? Najczęściej jest to dziecko, które tak często doświadczało niespodziewanych sytuacji zagrożenia i odrzucenia, że jedynym sposobem na chronienie siebie było przewidywanie wszystkich zachowań rodziców/dorosłych. Sprawdzanie, kto co i gdzie robi. To dziecko, które jest przeświadczone o tym, że nikt sam z siebie nie może go pokochać. To dziecko, które nie zaznało stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Ta kontrola dawała mu namiastkę przewidywalności i chroniła przed bólem emocjonalnym. I jeśli rozpoznajesz w sobie kontrolującego toksyka, to znak, że to dziecko w Tobie czeka aż przyjdziesz. Raz, drugi, setny… i dasz mu poczucie bezpieczeństwa, zostaniesz pierwszą osobą, której może w pełni zaufać i dzięki temu pozbawisz go potrzeby nieustannej kontroli każdego, kto się do niego zbliża…

  • Dramaty

Wiele toksycznych osób robi z igły widły. Nigdy nie wiadomo, kiedy zwykła codzienna rozmowa zamieni się w niszczycielski tajfun. Jakieś jedno twoje zdanie może wywołać reakcję, która zmiecie cię z powierzchni ziemi.  Jak to wygląda od strony toksyka? Ten dramat to jego chwilowa rzeczywistość. Najwyraźniej to jedno twoje zdanie pobudziło coś, co kojarzy mu się z dawnym nierozwiązanym i nieuleczonym dramatem. Więc odtwarza to znów i znów w nadziei, że tym razem zakończenie będzie inne. Nie będzie. Ten przymus powtarzania będzie trwał, dopóki nie wróci się do pierwszych zranień, do pierwszych dramatów naszego życia, które to inni nam stworzyli, a na które nie mieliśmy wpływu. Jeśli rozpoznajesz się w tym zachowaniu, jeśli zdarza Ci się dramatyzować i przesadnie reagować, jeśli są momenty, kiedy nie myślisz trzeźwo, to zachęcam Cię do obejrzenia filmu Magdaleny Szpilki o „wyzwalaczach” i mojego o „procesowaniu”.

  • Krytyka

Co nie zrobisz, to źle. Jakkolwiek nie powiesz, to zawsze mogłeś, mogłaś powiedzieć to inaczej. A dlaczego nie tak, a dlaczego nie lepiej. Wiem jedno: krytykujemy to, co mamy w wyparciu. Czyjaś toksyczna krytyka mówi więcej o osobie krytykującej, niż o krytykowanej. Zanim znowu po kimś pojedziesz, zastanów się, co ta osoba robi takiego, na co Ty sobie nie pozwalasz.., albo odwrotnie: pozwalasz sobie za bardzo? Kochanym, chcącym nad sobą pracować krytykaczom polecam z serca lekturę książki „Toksyczny wstyd”. A jeszcze bardziej wykonanie wszystkich ćwiczeń w niej zawartych;)

  • Uniki, bierność, wyparcie.

Co poruszysz ważny temat, to odwracają wzrok. O pogodzie jeszcze pójdzie, ale jak zapytasz o coś osobistego, to jest odcięcie. Trudno żyć z taką osobą. Można z nią prowadzić dom, dzielić się obowiązkami, ale pytanie o emocje, wspólną przyszłość, cokolwiek, co wiązać się będzie ze wzięciem odpowiedzialności za siebie i swój stan emocjonalny wywoła tę samą reakcję: zamrożenie, zniknięcie, zmianę tematu, a w niektórych przypadkach nawet wrogość. Nie byłam tam, nie byłam w środku tego, bo ja szłam w nadmierną ekspresję i agresję, ale dzięki pracy z ludźmi wiem, co jest po drugiej stronie. Ogromny ból i cierpienie. A przede wszystkim wrażliwość nie z tej ziemi. Tego wrażliwca ktoś tak kiedyś zranił, że powrót do tych momentów wymaga ogromnej odwagi. To zranienie było tak silne, że można było się jedynie odciąć. To odcięcie kiedyś ratowało życie i chroniło tę wewnętrzną wrażliwość. Niestety raz uruchomione, odpala się za każdym razem, kiedy na horyzoncie pojawiają się emocje. Dla unikaczy, którzy chcą coś robić polecam mój tekst o traumach oraz książkę „Symbioza i autonomia”. No i „Powrót do wewnętrznego domu” oczywiście. (To polecam wszystkim i zawsze). Gdzie jest największy lęk, jest największa odwaga.

  • Racja

Wiele toksycznych osób zawsze musi mieć rację. Takie „moje na wierzchu”. To osoby, do których musi należeć ostatnie słowo. Nie zareagują na rzeczowe argumenty, a każdą zdrową chęć dyskusji potraktują jak zamach na ich życie. Albo przytakujesz i zgadzasz się ze wszystkim, co taka osoba mówi, albo giń, przepadnij. W środku? Ogromny lęk, niepewność, poczucie niesprawiedliwości. Takie zachowanie tworzą te momenty, kiedy jako dzieci nie mogliśmy wyrazić siebie, kiedy albo nie dano nam powiedzieć, co myślimy albo nas za nasze poglądy wyśmiewano. Powrót do tych sytuacji, uświadomienie sobie ich i ran, jakie nam wyrządziły może sprawić, że „racja” zejdzie na dalszy plan w  relacji i nauczymy się tworzyć związki nawet z tymi, którzy mają inne zdanie od naszych! Ba! Nawet zaczniemy takich ludzi w naszym życiu doceniać, czerpiąc z ich inności.

No można by jeszcze wymieniać… lista cech osób toksycznych jest chyba nieskończona.

Proszę jednak, byście spojrzeli na toksyczność od jej wnętrza. Najłatwiej to zrobić, kiedy samemu uzna się swoje toksyczne zachowania. Nie będzie to możliwe, dopóki tkwimy w wyparciu, uważając się za idealnych i tylko dookoła szukamy „tych złych”, których trzeba odciąć albo potraktować w jakiś określony sposób, stosując „trik na toksyczną osobę”.

Nie lubię słowa „toksyczni”. Toksyczne matki to matki straumatyzowane. Toksyczni ludzie, to ludzie poranieni, którzy w te rany nie zajrzeli.  Uczmy się raczej, jak te rany uzdrawiać. Szukajmy informacji, które pomogą nam rozpocząć proces zdrowienia. Bo rozpoznawanie, nazywanie i potępianie toksycznych ludzi mamy już w większości opanowane…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *