Pierwsze spotkanie z wewnętrznym dzieckiem.

Po raz pierwszy zobaczyłam ją jak siedzi na łóżku. Przerażona. Jest środek nocy, a ona nie śpi. Włosy ma rozczochrane, twarz zalaną łzami, drobne rączki zaciśnięte na pościeli. Jest środek nocy. Ma nie więcej niż 5 lat. Płacze, krzyczy, ale bez słów. Jakby na stłumieniu. Półgłosem. Nieruchoma, zamarznięta, tak zaspana i zmęczona i tak pobudzona jednocześnie…  Ciężko zobaczyć jej prawdziwą twarz, zaciśnięte oczka i wykrzywione usta zamazują obraz. Wpatruje się w brzuch mamy. Patrzy tam, jakby w głąb i myśli o swoim nienarodzonym bracie. Wie, że to będzie chłopiec. W tle latające przedmioty, uniesione w ataku krzesła… A ona patrzy na brzuch i rozmawia z tym chłopcem. I mówi mu „jak ty już się urodzisz, jak ty już tu będziesz ze mną, to ja ci to wszystko powiem, co oni robią. Co oni wyprawiają! Na pewno ci to szkodzi. Jak już przyjdziesz, to im pokażesz!”

Rodzice biją się, awantura trwa całą wieczność, a ona, malutka, zatrwożona, przerażona na śmierć siedzi w samym oku potwornego cyklonu. Czy jej nie widzą? Czy nie wiedzą, że nie śpi? Dlaczego się biją? Kiedy to się skończy? Mogą się zabić, może tatuś zabić mamusię i wtedy już zawsze będzie sama. Ma tylko ich. Nikt nie przyjdzie im pomóc, bo pomagać mogą tylko oni. Ale to oni się biją. Ten paradoks rozszczepia jej duszę, ale jeszcze o tym nie wie…

Stoję na drugim końcu pokoju i przyglądam się jej. Dostrzega mnie kątem oka, ale jest tak przerażona i nieufna, że w żadnym wypadku nie mogę się do niej zbliżyć. Umarłaby z przerażenia. Zna tylko rodziców, ja jestem obca. Ufa tylko im. A teraz mogą umrzeć. Boi się mnie. Boi się wszystkiego. Jest sama i nikt jej nie może pomóc. Ani jej rodzicom. Jak uratować mamę? Jak uratować mamę?! To pytanie będzie jej towarzyszyć przez kolejne 30 lat życia i od tej chwili zrobi wszystko, by ocalić matkę…

1 thought on “Pierwsze spotkanie z wewnętrznym dzieckiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *