List do ojca.

Nie chciałeś mnie, tato. Mój ojciec mnie nie chciał.
I zamiast zmierzyć się z tym bólem,
Znalazłam kogoś, kto nie chce mieć dzieci…
I zrobiłam z niego ojca, wydając na świat jego dziecko.

Nie patrzyłeś, tato. Mój ojciec mnie nie widział.
I zamiast zmierzyć się z tym bólem,
Znalazłam kogoś, kto odwraca ode mnie wzrok.

Milczałeś tato. Mój ojciec milczał jak zaklęty.
I zamiast zmierzyć się z tym bólem,
Wybrałam tego, który milczy.
I żadne zaklęcia nie pomagają…

Odszedłeś tato. Mój ojciec zniknął.
I zamiast zmierzyć się z tym bólem,
Wybrałam tego, który ponownie odchodzi.

Kochałam Cię, goniłam…
Każdy twój cień i złudzenie, że jesteś.
Próbowałam uchwycić… twój wzrok, twój głos. .

Wszystko zostało gdzieś w próżni.
Pomiędzy tobą a twoim bólem.
Z którym nie chciałeś się zmierzyć.

Widziałam cię. W jego pustych oczach i w jego martwej ciszy.
Czułam cię w jego odrzuceniu.
I wciąż próbowałam was obu uchwycić.

Bólu… Chodź… ból jak masz boleć.

Tato, nie chciałeś mnie i to moja prawda.
I nie ma to nic wspólnego z miłością.

Znów pomyliłam miłość z tym bagnem,
Które ciebie mi przypominało.

1 thought on “List do ojca.

  1. Dziekuje Ci za ten wiersz! Chodze po Twoim blogu i czytam Twoje wpisy i wiem, ze “przyszlas” do mnie w odpowiednim momencie. Pracuje ze swoim dzieckiem, patrze na moje relacje, ostatnio dosc intensywnie, po odwiedzinach w domu rodzinnym. Dziekuje jeszcze raz, ze decydujesz sie tym wszystkim dzielic. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.