8 mitów rozwoju. Czego nie dała mi praca z wewnętrznym dzieckiem.

Mity rozwoju

Zaczynając pracę z wewnętrznym dzieckiem uważałam się za „złą” osobę. Chciałam pozbyć się niewygodnych stanów, zerwać raz na zawsze z nieakceptowanymi cechami. Myślałam, że efektem końcowym będzie idealna, poukładana, duchowo rozwinięta istota, której nie wzruszają ludzkie przyziemności. Bardzo szybko zdałam sobie sprawę z tego, że takim podejściem do rozwoju robię sobie dokładnie to samo, co robiono mi w dzieciństwie- „masz być taka, jaką chcemy, z jaką nam wygodnie”. A GDZIE JA? JAKA JA?

Rozwój osobisty nie może mieć na celu stworzenia jakiejś super-nad-istoty, ale ma pomóc nam odnaleźć siebie prawdziwych, z naszą prawdą o nas, z naszą esencją.

Dzielę się z Wami, trochę żartobliwie 😉 mitami na temat rozwoju osobistego, duchowego, jakie nieustannie weryfikuję z swoim życiu i w swojej pracy. Jeśli znacie jeszcze jakieś, podzielcie się proszę w komentarzu.

  1. Nie popełniam błędów.

Oj, popełniam i to znacznie więcej. Bo już się nie boję ich popełniać. Najszybciej uczę się przez eksperymentowanie. Biorę odpowiedzialność za swoje błędy i doceniam je, bo mnie rozwijają. Kocham siebie nieidealną, tą z błędami, w przeciwieństwie do niedojrzałych dorosłych, którzy moich porażek nie akceptowali. Niech żyją błędy! Dopiero teraz mam czas na błędy😉

  1. Nie miewam kryzysów.

Oj miewam i to jakie! I będę miała, dopóki żyję. Kryzysy generują transformację! Zmieniło się to, jak siebie w tych kryzysach traktuję. Już się nie dołuję i nie kopię siebie leżącej, tylko daję sobie czas, wspieram i kocham.

  1. Teraz zawsze już jestem spokojna i opanowana.

I aureola mi świeci😉 acha… gówno prawda. Teraz to dopiero potrafię się wkurzyć! Bo przecież czuję! A do tego umiem rozpoznać, kiedy ktoś próbuje mną manipulować, kiedy ktoś kłamie, owija itd. Różnica? Teraz moja złość nie niszczy ani mnie ani innych, ale służy w obronie słabszych i pokrzywdzonych, również mnie samej!

  1. Już mnie tak nie boli.

Przepracowałam traumy, rozbroiłam wyzwalacze… a mi ciągle przykro, jak ktoś mnie krzywdzi. Czy to normalne? Pewnie! Ja teraz czuję znacznie więcej! Nic nie czują psychopaci. Nie po to pracujemy z wewnętrznym dzieckiem, żeby się znieczulać i być niewzruszeni. Teraz boli mnie wręcz bardziej niż wcześniej! Fakt, że teraz boli mnie to, co aktualne, bez dodatkowych 5 ton przeszłości, ale wciąż boli.

Różnica? Kiedyś robiłam co mogłam (z całą paletą toksycznych zachowań) żeby mnie nie bolało. Teraz pozwalam, żeby bolało. Płaczę, smucę się…  aż minie. Boli mnie, jak ktoś mnie obgaduje, boli mnie, jak ktoś mnie ocenia, boli mnie, jak ktoś nie szanuje moich granic.

  1. Jak się uzdrowiłam, to spotykam tylko dojrzałych ludzi.

Nie! Spotykam wszystkich, jak zawsze: i tych dojrzałych i tych toksycznych. I tych, których lubię od pierwszego „dzień dobry” i tych, których polubić nie potrafię. Świat się nie zmienił, bo moja praca wewnętrzna nie zmieni całego świata! Różnica jest taka, że zdaję sobie sprawę z tego, kogo spotykam, jak ta osoba na mnie działa i umiem się sobą w tej relacji zająć😉

  1. Teraz już znam wszystkie odpowiedzi.

Bo że niby w sobie je znajduję😉 Nie, nie prawda. Znam odpowiedzi na temat moich odczuć i pragnień, bo tylko ja mogę czuć to, co czuję i tylko ja mogę mieć do tego dostęp. Nadal wielu rzeczy nie wiem, wielu nie widzę. Różnica jest taka, że potrafię się do tego przyznać, znaleźć ludzi którzy albo wiedzą albo pomogą mi się dowiedzieć😉.

  1. Mój język jest piękny i kwiecisty, a mowa płynie prosto z serca.

Co ku*wa? Kwiecisty język? Może i płynie prosto z serca, ale nie zawsze kwiatami. Nazwy chwastów też znam. Ja akurat lubię przekleństwa, bo dzięki nim jedno słowo wyraża więcej niż pół godziny tłumaczenia.

Różnicą jest to, że moja mowa służy do wyrażania siebie, stawiania granic, rozmawiania, wspierania, budowania.., nie do umniejszania, poniżania, dołowania innych.

  1. Moja praca wewnętrzna sprawi, że reszta mojego życia się „sama” ułoży.

Nie prawda! Pracą wewnętrzną nie zarobimy pieniędzy i nie nakarmimy dzieci. Tu potrzebne jest działanie! Żeby na przykład moje ciało dobrze się czuło, muszę je odżywić, ugotować, popływać, poruszać się. Rozwój wewnętrzny to jedna w wielu składowych życia. Rano chwilę medytowałam, teraz pracuję, a potem idę myć kibel. Ktoś musi i samo się nie zrobi.

 

Kochani, rozwój ma nam pomóc pokochać siebie i odnaleźć siebie prawdziwych, a nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Bądźmy ludzcy, bądźmy prawdziwi <3

3 thoughts on “8 mitów rozwoju. Czego nie dała mi praca z wewnętrznym dzieckiem.

  1. O boże jak ja Ci dziękuję Kochana za ten wpis!! Życie poprzez Ciebie przysłało mi, jak zwykle, odpowiedzi na moje wewnętrzne zmagania. Dziękuję za to, że dzielisz sie sobą z nami i mocno przytulam! <3

  2. Hej,
    Cudowny wpis… naprawdę poczułam ulgę i spokój, ale też uśmiechnęłam kilka razy pod nosem.
    Teraz rozumiem, że rozwój to nie całkowita zmiana.
    Przyszło mi do głowy takie porównanie :
    Jak zasadzisz np tulipana to najpierw wyrosną listki, potem łodyżką i na końcu kwiat – jedyny i wyjątkowy tulipan i choćbyś dawała super nawozy, odżywki, otoczyła go najlepszą opiekę to różą się stanie 🙂
    Prawdą jest że im bardziej o niego zadbasz tym piękniejszym stanie się tulipanem ale nigdy nie zmieni się w róże !
    I myślę, że to jest właśnie sedno rozwoju.
    I z tym miałam ogromny problem.
    W domu oczekują ode mnie, że jak już jestem w procesie, jak medytuje, praktykuję jogę to zostanę oazą spokoju, latającym joginem, Buddą i Jezusem w jednym 🙂
    A ja przecież chcę być sobą, tą pełną życia, uśmiechniętą, wesołą, pełną pasji do życia i radości do świata.
    Czasem wkurzoną jak chmura gradowa, która jednak (dzięki wewnętrznej pracy) zamiast ciskać gromy w członków rodziny idzie do lasu i ciska w konary 🙂
    Czasem łagodna jak tafla wody w bezchmurny dzień, która czuje siebie całą sobą , osoby w okół i chce delikatności w każdym aspekcie.
    Czasem szalona w tańcu spontanicznym czy zatracona w pięknej melodii, szumie wiatru, śpiewie ptaków.
    Tak taka chcę być w całej gamie kolorów uczuć i emocji
    Chcę być sobą jednocześnie nie krzywdząc nikogo, a przede wszystkim siebie …
    Dziękuję Ci kochana Auroro za wszystkie filmiki, wpisy,.
    Za ogromną empatię, zrozumienie, ciepło płynące ze słów, głosu i z oczu.
    Wykonujesz piękną pracę.
    Ściskam mocno.

  3. Super tekst. Mam to samo. Wyraziłas moje wnioski. Dziękuję. Szczególnie widocznie sa te antyzasady bycia czlowiekiem typu pokochasz sie bie przyplynie kasa, bedziesz widziec tylko dobrych ludzi etc. w ruchu parapsycholigii, najnowszej new age etc jak bym to nazwala. Przeczytalam ksiazke. „Wielka magia” otym jak działać, jak pisać isienie poddawać i zobaczyłam normalna kobietę z wielka determinacją i takie jest życie. A ksiazka zupelnie inna pt”. Dzikie przebudzenie ” to wypowiedz jakby psydolicznej kobiety ktora przezyla wielkie traumy a pitem przebaczyla i pokochala qszystkich. Niezle wyparcie. Jesze z tekstem, ze bylo to potrzebne by stala sie tym kim jest. Ciekawe na co umrze bo wypieranie kosztuje. No chyba, ze nigdynie poczuje swej traumy wtedy bedzie dlugo żyć. Pozdrawiam i serdecznie dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *