3 wojna światowa, a która to wojna domowa?

Tylko co otrząsnęliśmy się z globalnej covidowej traumy. Separacja, lęk, ograniczony kontakt, niepewność i poczucie bliżej nieokreślonego zagrożenia…

A jednak, wrogiem był wirus. Coś, nie ktoś.

Kiedy zaatakuje Cię spadająca w czasie burzy gałąź, masz znacznie mniejsze ryzyko doświadczenia z tego powodu traumy, niż wtedy, kiedy zaatakuje Cię człowiek.

Bo jesteśmy społeczni, bo jesteśmy od siebie zależni. I potrzebujemy siebie nawzajem.

Jeszcze nie zdążyliśmy otrząsnąć się z jednego obciążającego doświadczenia, gdy zaatakowało nas kolejne. I to dosłownie. Tym razem wrogiem jest KTOŚ. Człowiek. Ludzie. I lęk może być jeszcze większy.

Ja przez kilka dni na wieść o wojnie na Ukrainie czułam się jak w dzieciństwie… Jak wtedy, kiedy zanim zdążyłam pozbierać się po jednej pijackiej awanturze, przychodziła kolejna… przypomniało mi się tak dobrze znane napięcie. Wyczekiwanie, aż coś walnie. Dosłownie. Czuję, jak mimo wielu lat świadomej pracy, moje ciało doświadcza dobrze znanego lęku o przetrwanie i lęku przed atakiem.

Choć obecne wydarzenia są dla nas szokiem, to zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu z nas stan, w jaki wprowadzają oraz emocje, jakie wywołują wcale nowe nie są.

Czy nie tak wyglądało życie w przemocowym domu?

Jeden człowiek, od którego stanu psychicznego i dobrego albo złego nastroju zależy cała reszta. Który terroryzuje członków rodziny i sprawuje nad nimi kontrolę, opartą na lęku i zastraszeniu.

Wojna na zewnątrz właśnie się zaczęła. Ale wojna w naszych sercach, w naszych domach i w naszych wspomnieniach towarzyszy nam od dawna.

Na co dzień wspieram dorosłych, którzy doświaczyli przemocy ze strony rodziców. Ten, kto miał chronić i wspierać, był katem i zadawał ból. To nie są odosobnione przypadki. Zastanów się, ile znasz zdrowych rodzin, w których nie występuje przemoc fizyczna, psychiczna czy emocjonalna. Ile takich rodzin widziałaś w dzieciństwie?

Masowo się przebudzamy. Coraz więcej osób uzdrawia rany dzieciństwa i transformuje stare, toksyczne schematy. Ale to nie tylko Twoja trauma. I nie tylko moja. To nasze wspólne dziedzictwo. Jesteśmy społeczeństwem straumatyzowanym, które właśnie teraz uzdrawia kolektywne rany poprzez wychodzenie z dawnej bezradności w pełne miłości i świadomości działanie. Teraz możemy zrobić to, czego jako dzieci nie mogliśmy: możemy nazywać rzeczy po imieniu i wyrażać swój sprzeciw. Możemy pomóc tym, którzy tego potrzebują, mimo zapisu, że nam, w tej bolesnej przeszłości nikt nie pomógł. Możemy uzdrawiać kolektywną traumę w działaniu, poprzez świadomy kontakt z innymi ludźmi i dawanie sobie wsparcia.

Atmosfera w przemocowym domu.

Zajrzyjmy na chwilę do przemocowego domu i przejrzyjmy się mechanizmom psychologicznym, jakie się w nim pojawiają. Czytając, miej na uwadze to, co pojawia się w naszych politycznym i światowym domu i jak bardzo wiąże się z tym, co dobrze, jako społeczeństwo znamy.

Jeden z rodziców- załóżmy ojciec- to tyran. Stosuje przemoc psychiczną, emocjonalną albo fizyczną. Wypadałoby od takiego odejść, postawić granice, ale sprawa nie jest taka prosta. Bo gdzie… za co, jak? A co ludzie powiedzą? A kto mi uwierzy? A jak skończy się jeszcze gorzej? Jak rozgniewa się jeszcze bardziej? Itd. itd…  

Mechanizm wyparcia u ofiary. Wojny nie ma.

U matki i żony pojawia się mechanizm zaprzeczenia: on wcale nie jest taki zły. Zasłużyłam sobie. Nie chciał źle. To się na pewno zaraz skończy, on na pewno ma swoje powody. Kobieta może oszukiwać się latami, ukrywać przemoc i oczekiwać tego samego od swoich dzieci, unikając tym samym rozwiązania problemu. Sprawca przemocy ma dwie twarze. W jednym momencie może miły i wspierający, w innym bardzo agresywny i napastliwy. Ofiary jednak- zwłaszcza dzieci, nie są w stanie utrzymać w głowie tych dwóch totalnie sprzecznych obrazów tej samej osoby, dlatego przestają dostrzegać przemocowe zachowania kata albo je usprawiedliwiają.

Pojawia się myślenia magiczne, np. „jeśli będę wystarczająco dobrą żoną, to on się zmieni”, „moja miłość go naprawi” albo „Bóg wysłucha moich modlitw i on się nawróci”.

Obecnie również mamy tego pełno: widzę, jak wielu nauczycieli duchowym nawołuje do odcięcia się od informacji i kreowania swojej własnej rzeczywistości, sugerując, że nasz stan wewnętrzny, modlitwa albo medytacja może wpłynąć na zachowanie oprawcy. Otóż nie może. Może wpłynąć na nas- nasz stan świadomości i naszą kondycję psychiczną, byśmy podejmowali bardziej świadome i przemyślane działania.

Mechanizm wyparcia u oprawcy: To oni mnie do tego zmusili. Są agresywni, więc nie miałem wyjścia.

Domowy oprawca nie bierze żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. To innych obwinia za to, co robi. Minimalizuje znaczenie wyrządzanej przez siebie przemocy, nie przywiązuje do niej wagi. W zgodzie z mechanizmem projekcji to innym przypisuje swoje wyparte cechy. Oskarża niewinnych ludzi- swoją żonę, a nawet swoje dzieci o agresję, podstępność, przemocowość i złe intencje.

Ofiary z czasem zaczynają wierzyć w to, że „same są sobie winne”, starają się przewidywać ataki oprawcy, skanują jego nastroje, próbują łagodzić jego napięcia. Wszystko po to, by mieć poczucie sprawczości i przewidywalności. Ale nie mają. Bo nikt nie jest odpowiedzialny za emocje i czyny drugiego dorosłego człowieka.

Cały świat przygląda się właśnie stanowi mentalnemu jednego człowieka w obawie, że się rozgniewa. A jak się rozgniewa, to nie ręczy za siebie. Wszystkich nas może ukarać. I tak jak dzieci w przemocowym domu- teraz również nie mamy dokąd uciec. Bo nie ma drugiej Ziemi…

Widzisz to podobieństwo? Tak jak w indywidualnym procesie ratujemy swoje wewnętrzne dzieci z rąk oprawców i wychodzimy z bezradności w sprawczość, tak teraz to się zadziewa na poziomie zbiorowym. To Ziemia się uzdrawia i nasza kolektywna trauma rozwojowa właśnie może się przetransformować.

Złamane obietnice.

W przemocowym domu łamanie obietnic to norma. Ile razy uwierzyłaś, uwierzyłeś w słowa ojca czy matki, że to już się więcej nie powtórzy? Ile razy ofiara ustala coś z katem w nadziei, że to zapewni ich dzieciom bezpieczny dom? Ustalenia obowiązują tylko do czasu, kiedy oprawca nie zmieni zdania. Bo go poniosło. Bo znów to ktoś go sprowokował. No był zmuszony przecież.

Wszystkie konwencje i międzynarodowe ustalenia działały do czasu. Na wojnie nie ma żadnych zasad. Tak jak w toksycznym domu.

Zatrzymać cykl przemocy.

W każdym kacie kryje się nieuznana ofiara. Każda osoba, która w dzieciństwie była ofiarą albo świadkiem przemocy, w dorosłym życiu i w rodzinie, którą sama stworzy, doświadczać podobnej przemocy albo będzie ją sama stosować.

Nie odwracajmy wzroku od prawdziwego źródła wojny- naszego społecznego przyzwalania na przemoc. Mówmy o niej głośno. Nie tylko o tej dobitnej, z karabinem w rękach. Ale również o tej cichej, podstępnej, która czai się w naszych domach.

2 thoughts on “3 wojna światowa, a która to wojna domowa?

  1. Bardzo piękny madry i pokrzepiający wpis. Bardzo Ci jestem wdzięczna. Tego potrzebowałam. Z samego dna Serca… tez tak odczuwam💟🍀

  2. To budujące że są ludzie którzy nie wpadają w sidła machiny medialnej, widzą rzeczy jakimi są i wspierają innych. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.